Od pierwszej lekcji do końca roku: jak budować kontrakt klasowy, który działa także w trudnych momentach

0
57
3.5/5 - (2 votes)

Spis Treści:

Po co w ogóle kontrakt klasowy – i dlaczego ma działać też w kryzysie

Kontrakt klasowy nie jest kartką z zasadami powieszoną na ścianie. To umowa o tym, jak będziemy ze sobą w tej klasie – w spokojny poniedziałek rano i wtedy, gdy ktoś wybuchnie płaczem albo rzuci krzesłem. Jeśli ma działać w trudnych momentach, musi być czymś więcej niż zbiorem zakazów. Potrzebuje sensu, podmiotowości uczniów i spójności z tym, jak nauczyciel naprawdę funkcjonuje na co dzień.

Kontrakt klasowy staje się narzędziem, które:

  • od początku roku jasno pokazuje ramy bezpieczeństwa – co wolno, czego nie robimy, czego uczniowie mogą się spodziewać,
  • angażuje uczniów w współtworzenie zasad, więc przestają być „nakazem z góry”,
  • ułatwia reagowanie na trudne zachowania – zamiast improwizować, można odwołać się do wspólnej umowy,
  • buduje spójność zespołu – kontrakt to pretekst do rozmowy o tym, jakim zespołem chcemy być,
  • chroni nauczyciela przed wypaleniem – daje stałe procedury i zmniejsza liczbę konfliktów ad hoc.

Największy błąd to traktowanie kontraktu jak jednorazowego ceremoniału z pierwszej lekcji. Jeśli od początku zakłada się, że kontrakt jest żywy, może ewoluować i wraca się do niego także po kryzysach, przestaje być dekoracją, a staje się wspólnym punktem odniesienia.

Przygotowanie nauczyciela: kontrakt zaczyna się wcześniej niż pierwsza lekcja

Własna postawa – kontrakt musi być z tobą spójny

Każdy zapis kontraktu zostanie wcześniej czy później sprawdzony w praktyce. Uczniowie błyskawicznie wychwytują niespójność: „Mówiliśmy o szacunku, a pani krzyczy przy byle sprawie”. Dlatego zanim wejdzie się do klasy, warto zadać sobie kilka konkretnych pytań:

  • Na co naprawdę reaguję zerojedynkowo? (np. przemoc fizyczna, wyśmiewanie, rasistowskie komentarze)
  • Na co jestem w stanie przymknąć oko? (np. drobne komentarze, szeptanie, dopóki nie dezorganizuje lekcji)
  • Jak chcę rozmawiać o trudnych zachowaniach? (prywatnie / publicznie, od razu / po lekcji)
  • Co jest dla mnie absolutnie nie do przyjęcia? (np. przeklinanie w moją stronę, nagrywanie bez zgody)

Te odpowiedzi pomogą później w konstrukcji kontraktu. Lepiej mieć mniej zasad, ale takich, których nauczyciel jest w stanie pilnować, niż długą listę, której nikt nie traktuje poważnie.

Analiza realiów klasy i szkoły

Inaczej buduje się kontrakt z klasą pierwszą szkoły ponadpodstawowej, która się dopiero poznaje, a inaczej z klasą, która ma za sobą rok konfliktów i napięć. Im więcej wiemy o grupie, tym lepiej można dopasować sposób pracy nad kontraktem.

Przydatne pytania przed startem:

  • Czy to klasa, która zna się od dawna, czy zupełnie nowa grupa?
  • Czy w klasie były wcześniej poważne konflikty, przemoc, cyberprzemoc?
  • Czy są uczniowie o szczególnych potrzebach, które trzeba uwzględnić w konstruowaniu zasad?
  • Jakie są obowiązujące regulaminy szkolne, których kontrakt nie może omijać?

Jeżeli obejmujesz klasę wychowawczo po innym nauczycielu, warto porozmawiać z poprzednikiem (jeśli to możliwe) lub pedagogiem/psychologiem. Nawet krótka informacja: „duże konflikty na przerwach”, „dwóch liderów rywalizuje ze sobą”, „częste spóźnienia” pozwala przygotować ćwiczenia i pytania pod realne wyzwania, a nie wyobrażenia.

Minimalne ramy: co jest nienegocjowalne

Kontrakt klasowy nie istnieje w próżni – musi być spójny z prawem oświatowym, statutem szkoły, podstawowymi zasadami bezpieczeństwa. Zanim odda się uczniom inicjatywę, dobrze określić ramy nienegocjowalne, czyli rzeczy, o których nie będziemy dyskutować, bo wynikają z przepisów lub bezpieczeństwa.

Najczęściej są to obszary typu:

  • zakaz przemocy fizycznej i psychicznej,
  • zakaz używek i niebezpiecznych przedmiotów,
  • obowiązek przestrzegania regulaminu szkoły (np. dotyczącego telefonu, stroju),
  • wymogi BHP (np. zachowanie na przerwach, ewakuacja).

Dobrze, jeśli nauczyciel jasno komunikuje uczniom: „Te kwestie wynikają z prawa i regulaminu, nie możemy ich zmienić, ale możemy ustalić, jak będziemy je w naszej klasie rozumieć i egzekwować”. To zostawia uczniom przestrzeń decyzyjności, a jednocześnie chroni nauczyciela przed dyskusjami na temat podstawowych zakazów.

Pierwsze spotkania z klasą: jak wystartować z kontraktem

Budowanie relacji przed zasadami

Kontrakt klasowy oparty na lęku („bo będzie uwaga”, „bo dostaniesz minus”) działa krótko i generuje ukryty opór. Dlatego podczas pierwszego spotkania z nową klasą warto poświęcić czas na poznanie się, zanim przejdzie się do zasad. Nawet proste ćwiczenia integracyjne obniżają napięcie i sygnalizują: najpierw ludzie, potem reguły.

Przykładowe krótkie aktywności na start:

  • Linia czasu” – uczniowie na kartkach zapisują swoje imię i jedną rzecz, z której są dumni (niekoniecznie szkolną), potem przypinają do tablicy i po kolei mówią jedno zdanie o sobie.
  • Wspólne skojarzenia” – na dużym arkuszu zapisujesz w środku „nasza klasa”, uczniowie dopisują skojarzenia: jakie chcieliby, aby było (np. spokojna, wspierająca, wesoła).

Te proste działania stają się punktem zapalnym do rozmowy o tym, co pomoże, a co przeszkodzi w stworzeniu takiej klasy. Z tego naturalnie wynika potrzeba zasad – a więc i kontraktu.

Jak przedstawić ideę kontraktu, żeby nie brzmiała jak kolejny obowiązek

Uczniowie znają regulaminy, zakazy, zakazy, kolejne zakazy. Słowo „reguły” wielu z nich automatycznie zniechęca. Dlatego lepiej mówić o kontrakcie jako umowie, która ma chronić i ułatwiać życie, zamiast „nowym regulaminie”.

Można użyć języka, który nie brzmi urzędniczo, np.:

  • „Potrzebujemy wspólnie ustalić, jak chcemy tutaj działać, żeby było bezpiecznie i żeby każdy miał szansę się czegoś nauczyć.”
  • „Chcę, żebyście mieli wpływ – nie na wszystko, bo są przepisy, ale na to, jak będziemy je realizować jako klasa.”
  • „Zamiast ja – wy, chcę mówić: my w tej klasie ustaliliśmy, że…”

Im bardziej uczniowie czują sprawczość i realny wpływ, tym mniejsza pokusa testowania granic tylko po to, żeby coś „ugrać” przeciwko systemowi.

Ustalenie celu kontraktu z uczniami

Zanim przejdzie się do konkretnych zapisów, warto wspólnie z klasą odpowiedzieć na pytanie: Po co nam kontrakt? Jeśli celem będzie tylko „żeby było spokojnie na lekcjach”, kontrakt szybko zostanie zredukowany do zakazów. Lepsze są cele, z którymi uczniowie mogą się utożsamić.

Przykładowe sformułowania celu:

  • „Chcemy mieć w klasie poczucie bezpieczeństwa – żeby nikt nie bał się odezwać.”
  • „Chcemy, żeby lekcje nie były męczarnią – ani dla was, ani dla mnie.”
  • „Chcemy uniknąć niepotrzebnych konfliktów, które biorą się z niejasnych zasad.”

Dobre pytania pomocnicze do uczniów:

  • „W jakiej klasie chciałbyś/chciałabyś spędzać te kilka godzin dziennie?”
  • „Czego w klasie na pewno nie chcesz doświadczać?”
  • „Co sprawia, że nie chce się przychodzić do szkoły?” – odpowiedzi często prowadzą do tematów: wyśmiewanie, hałas, krzyk, niesprawiedliwość.
Przeczytaj również:  Projektowe metody pracy w klasie – co musi umieć nauczyciel?

Na tej bazie łatwiej zbudować zasady, które mają sens dla uczniów, bo chronią ich realne potrzeby: spokój, szacunek, możliwość bycia sobą.

Projektowanie kontraktu: zasady, język i liczba punktów

Jakich zasad potrzebuje klasa, żeby kontrakt nie był listą zakazów

Nadmiernie rozbudowany kontrakt (np. 30–40 punktów) jest nieczytelny i szybko ląduje w koszu pamięci. Skuteczniejsze są krótkie, ogólne zasady, pod którymi uczniowie potrafią podpisać konkretne zachowania. Dobrze sprawdza się podział na kilka obszarów, np.:

  • Bezpieczeństwo fizyczne (nie bijemy, nie popychamy, nie niszczymy rzeczy innych),
  • Bezpieczeństwo psychiczne (nie wyśmiewamy, nie obrażamy, nie nagrywamy bez zgody),
  • Praca na lekcji (słuchamy, kiedy ktoś mówi; zgłaszamy się; staramy się nie przeszkadzać innym),
  • Odpowiedzialność (przychodzimy przygotowani, dotrzymujemy umów, informujemy o trudnościach).

W każdej kategorii można wypracować 2–3 zasady. To daje łącznie ok. 10–12 punktów – liczba, którą da się zapamiętać i stosować.

Język kontraktu: „my” zamiast „wy”, pozytyw zamiast groźby

Sposób, w jaki sformułowany jest kontrakt, ma ogromny wpływ na to, jak jest odbierany. Różnica między:

  • Nie przeszkadzacie na lekcji” a „Umożliwiamy sobie nawzajem pracę na lekcji”.
  • Nie wyśmiewacie się z innych” a „Szanujemy siebie nawzajem i nie komentujemy złośliwie”.

Pierwsza wersja brzmi jak polecenie, druga – jak wspólne zobowiązanie. Zmiana „wy” na „my” też nie jest drobiazgiem: „My w tej klasie nie nagrywamy się bez zgody” komunikuję, że sam też nie będę tego robił, a nie tylko wymagam. Takie drobne zabiegi językowe zmieniają klimat wokół całego dokumentu.

Warto też unikać ogólników w stylu „Zachowujemy się kulturalnie”. Lepiej doprecyzować: „Nie komentujemy wyglądu innych”, „Nie obrażamy czyjejś rodziny”, „Nie krzyczymy na siebie”. Im bardziej konkret, tym mniejsza przestrzeń na „ale ja myślałem, że…”.

Realistyczna liczba punktów i hierarchia ważności

Uczniowie często w trakcie burzy mózgów generują dziesiątki pomysłów. Zamiast przyklejać je wszystkie do kontraktu, lepiej przejść proces selekcji. Przykładowy prosty sposób:

  1. Uczniowie w grupach spisują swoje propozycje na osobnych karteczkach.
  2. Na tablicy powstaje „wystawa” – wszystkie propozycje są widoczne.
  3. Każdy uczeń dostaje np. 3 głosy (naklejki, kropki), którymi zaznacza zasady, które uważa za najważniejsze.
  4. Zasady z największą liczbą głosów stają się trzonem kontraktu.

Można też wprowadzić pojęcie „zasady kluczowe” i „zasady dodatkowe”. Kluczowe to te, których złamanie zawsze wymaga reakcji i które są związane z bezpieczeństwem (np. przemoc, wyśmiewanie, nagrywanie). Dodatkowe można traktować bardziej elastycznie – czasem zamiast sankcji wystarczy rozmowa czy przypomnienie.

Przykładowa struktura kontraktu klasowego

Poniższa tabela pokazuje przykładową, konkretną strukturę kontraktu, który można dostosować do swojej klasy.

ObszarPrzykładowe zasadyDlaczego ważne
Bezpieczeństwo fizyczne
  • Nie bijemy, nie popychamy, nie niszczymy cudzych rzeczy.
  • Nie rzucamy przedmiotami w klasie.
Chroni przed agresją, uczy granic, ułatwia szybkie reagowanie.
Bezpieczeństwo psychiczne
  • Nie nagrywamy i nie robimy zdjęć bez zgody.
  • Nie komentujemy złośliwie czyjegoś wyglądu, rodziny, pochodzenia.
Praca na lekcji
  • Umawiamy się, że mówimy po kolei – zgłaszamy się, gdy chcemy coś powiedzieć.
  • Nie przeszkadzamy innym w pracy (nie krzyczymy, nie chodzimy bez potrzeby po klasie).
Ułatwia skupienie i zmniejsza liczbę konfliktów między uczniami.
Odpowiedzialność
  • Przychodzimy przygotowani na lekcję (podręcznik, zeszyt, zadanie domowe – na miarę możliwości).
  • Jeśli czegoś nie damy rady zrobić, informujemy nauczyciela – szukamy razem rozwiązania.
Buduje poczucie wpływu i uczy proszenia o pomoc zamiast unikania problemu.
Nauczycielka czyta książkę grupie przedszkolaków w kolorowej sali
Źródło: Pexels | Autor: Yan Krukau

Współtworzenie kontraktu z uczniami krok po kroku

Faza 1: Zbieranie perspektyw – „co nas wkurza, co nam pomaga”

Zanim na tablicy pojawią się pięknie sformułowane zasady, potrzebna jest szczera lista tego, co przeszkadza i co pomaga w funkcjonowaniu klasy. Ułatwia ją prosta, dwuetapowa praca:

  1. Uczniowie indywidualnie lub w parach zapisują na dwóch kartkach: „Nie chcę w tej klasie…” oraz „Potrzebuję w tej klasie…”.
  2. W małych grupach porządkują odpowiedzi, łączą podobne, wybierają po 3 najważniejsze z każdej kategorii.

Dopiero taka „przetrawiona” lista trafia na forum. Wtedy można zadać pytanie: „Jakie zasady muszą tu obowiązywać, żeby to było możliwe, a tamto się nie działo?”. W ten sposób reguły nie są narzucone z góry, tylko wyrastają z realnych doświadczeń uczniów.

Faza 2: Przekładanie potrzeb na konkretne zachowania

Hasła typu „szacunek” czy „bezpieczeństwo” brzmią dobrze, ale dopiero przełożenie ich na codzienne sytuacje sprawia, że kontrakt staje się praktycznym narzędziem. Pomaga tu schemat trzech pytań:

  • „Jak to wygląda w klasie, gdy zasada jest przestrzegana?”
  • „Po czym poznajemy, że ktoś tę zasadę łamię?”
  • „Co wtedy robimy – jako klasa i jako nauczyciel?”

Np. dla zasady „Nie wyśmiewamy innych” uczniowie mogą podać: „Nie komentujemy czyjegoś błędu”, „Nie przedrzeźniamy”, „Nie nagrywamy w ukryciu”. Takie doprecyzowanie warto zapisać (choćby w punktach pod główną zasadą), bo później ułatwia rozmowę: „Umówiliśmy się, że pod tę zasadę podpada też…”.

Faza 3: Ostatnie słowo nauczyciela – dopasowanie do prawa i możliwości

Kontrakt nie może być listą życzeń, które nie mają pokrycia w realiach szkoły ani w odpowiedzialności nauczyciela. Po etapie wspólnego tworzenia dobrze jest otwarcie powiedzieć, które propozycje:

  • mogą wejść do kontraktu w zaproponowanej formie,
  • wymagają drobnej zmiany (np. złagodzenia języka, dopisania warunków),
  • nie mogą się znaleźć w kontrakcie, bo stoją w sprzeczności z prawem lub statutem.

Ważne, by to uzasadnić, a nie tylko skreślić. Gdy uczniowie słyszą: „Tego nie mogę wpisać, bo przepisy wymagają ode mnie reakcji, ale możemy ustalić, że najpierw zawsze rozmawiamy”, łatwiej akceptują granice.

Faza 4: Ostateczna redakcja – krótko, konkretnie, po ludzku

Ostatni etap to wspólne „wyszlifowanie” zapisów. Pomaga kilka prostych zasad językowych:

  • jeden punkt = jedno zobowiązanie, bez zlepków typu „przychodzimy na czas, nie spóźniamy się, zachowujemy się spokojnie”;
  • czas teraźniejszy: „Słuchamy siebie nawzajem”, zamiast „Będziemy słuchać…”;
  • bez żargonu i prawniczego tonu – tak, jakby uczeń miał to zdanie przeczytać młodszemu koledze.

Dobrym zwyczajem jest pokazanie klasie „wersji prawie ostatecznej” (np. na slajdzie lub wydruku) i poproszenie o sygnał, czy wszystkie sformułowania są zrozumiałe. Czasem wystarczy jedna uwaga ucznia, by uniknąć potem wielomiesięcznych sporów o interpretację jednego słowa.

Od podpisów do praktyki: jak wdrożyć kontrakt w codzienne życie klasy

Symboliczny moment podpisania i co z nim zrobić

Podpis pod kontraktem ma sens tylko wtedy, gdy jest poprzedzony realnym współtworzeniem. Sam moment można jednak wykorzystać, żeby nadać umowie wagę. Kilka prostych zabiegów robi różnicę:

  • druk kontraktu w czytelnej formie, z miejscem na podpisy uczniów i nauczyciela,
  • krótka runda: każdy uczeń mówi jedno zdanie typu „Dla mnie najważniejsza zasada to…”,
  • wspólne ustalenie, gdzie kontrakt będzie wisiał i jak często do niego wracacie.

W wielu klasach dobrze działa pomysł, by kontrakt nie wisiał „gdzieś z boku”, ale w miejscu, do którego naprawdę się zagląda – obok planu lekcji, kącika informacji albo tablicy z ocenami.

Codzienne „mikroprzypomnienia” zamiast uroczystych kazań

Kontrakt żyje nie dzięki temu, że raz został przeczytany, ale dzięki krótkim, regularnym odwołaniom. Zamiast długo moralizować, można wpleść w lekcję zdania w stylu:

  • „Przypomnę tylko, że umawialiśmy się na jedną osobę mówiącą na raz. Komu teraz oddajemy głos?”
  • „Widzę, że kilka osób komentuje czyjąś odpowiedź. A mamy zasadę nie wyśmiewamy błędów – zatrzymajmy się na chwilę.”

Takie mikroprzypomnienia wzmacniają poczucie, że kontrakt to coś, co jest używane, a nie ozdabia ścianę.

Reagowanie na złamanie kontraktu w łagodny, ale stanowczy sposób

Największy test kontraktu przychodzi wtedy, gdy coś idzie nie tak: ktoś kogoś obrazi, dojdzie do przepychanki, lekcja „rozjedzie się” w hałasie. Kluczowe jest, by reakcja nauczyciela była:

  • spójna z kontraktem (odwołanie do konkretnego punktu),
  • przewidywalna (uczniowie wiedzą, co się dzieje przy kolejnym naruszeniu),
  • proporcjonalna do sytuacji (co innego jednorazowe potknięcie, co innego powtarzający się hejt).

Proste ramy, które często się sprawdzają:

  1. Krótka pauza – zatrzymanie lekcji, nazwanie tego, co się dzieje.
  2. Odwołanie do konkretnej zasady: „Umawialiśmy się, że…”.
  3. Pytanie do ucznia/uczniów: „Co teraz możemy zrobić, żeby wrócić do tej zasady?”.
  4. Konsekwencja – ustalona wcześniej (rozmowa po lekcji, kontakt z rodzicem, zadanie naprawcze).

Jeżeli konsekwencja była z kontraktu znana wcześniej, dużo rzadziej słyszysz: „A czemu teraz?”, „A inni też tak robią i nic im nie mówisz”.

Konsekwencje zamiast kar – jak je projektować

Kary oparte na wstydzie („publiczne czytanie uwagi”, upokarzanie przy klasie) podkopują zaufanie i często wzmacniają agresję. Dużo skuteczniejsze są konsekwencje naprawcze, które:

  • są logicznie powiązane z naruszeniem (np. porządkuję to, co zniszczyłem),
  • uwzględniają perspektywę osoby poszkodowanej,
  • dają szansę na naprawienie relacji, a nie tylko „odsiedzenie kary”.

Przykłady:

  • Uczeń głośno wyśmiewa odpowiedź kolegi – konsekwencją może być indywidualna rozmowa, a potem napisanie krótkiej notatki/wiadomości z przeprosinami (nie na oczach całej klasy), ewentualnie udział w przygotowaniu plakatu o zasadach bezpiecznej komunikacji.
  • Ktoś bazgrze po ławce – konsekwencją jest jej wyczyszczenie i pomoc w uporządkowaniu klasy po lekcji, zamiast dodatkowej pracy domowej z matematyki.

Takie działania pokazują, że sednem kontraktu jest naprawa, a nie wymierzenie sprawiedliwości.

Kontrakt w trudnych momentach roku szkolnego

Pierwsze kryzysy: „miesiąc miodowy” się kończy

Początek roku często wygląda obiecująco – motywacja jest wyższa, uczniowie jeszcze „testują teren”. Około października–listopada pojawia się jednak naturalny spadek energii i wzrost napięć. W tym czasie przydaje się:

  • krótka lekcja wychowawcza poświęcona przeglądowi kontraktu: co działa, co nas boli, co wymaga doprecyzowania;
  • anonimowa miniankieta (np. na kartkach): „Co w kontrakcie pomaga mi w tej klasie?”, „Z czego najczęściej rezygnujemy?”, „Co byś dopisał/dopisała?”;
  • odświeżenie 2–3 kluczowych zasad poprzez proste ćwiczenie lub scenki.

Taki „przegląd techniczny” sygnalizuje, że umowa jest żywa, a nie zawieszona na dziewięć miesięcy w próżni.

Przed świętami i feriami – kiedy napięcie rośnie

Im bliżej przerw świątecznych i ferii, tym częściej w klasach pojawia się rozkojarzenie, hałas, więcej drobnych spięć. Wtedy dobrze działają krótkie, profilaktyczne ruchy:

  • przypomnienie jednej wybranej zasady na początku lekcji („Dziś pilnujemy szczególnie tego, żeby dawać sobie mówić do końca”),
  • uzgodnienie z klasą „trybu pracy skróconego” – np. 15 minut skupionej pracy, 3 minuty przerwy na rozprostowanie nóg, znów 15 minut pracy,
  • „rewers kontraktu” – uczniowie zapisują, co nauczyciel ma zrobić, żeby łatwiej było te zasady zachować, a nauczyciel z tego korzysta.

Ważne, by nie wchodzić w tryb: „Znowu nic się nie da z wami zrobić przed świętami”. Lepiej pokazać, że trudniejszy czas to część roku, do której można się przygotować.

Po powrocie z dłuższej przerwy – mini „restart”

Powrót po feriach czy wakacjach często cofa klasę o kilka kroków, jeśli chodzi o ustalone normy. Zamiast denerwować się, że „przecież już to wszystko było”, warto zaplanować krótki restart kontraktu:

  • 5–10 minut rozmowy: która zasada najbardziej „siadła” przed przerwą, nad którą chcemy popracować teraz,
  • proste ćwiczenie w grupach: plakat „Jak wygląda nasza klasa, gdy ta zasada działa / nie działa”,
  • nowy, mały cel na 2–3 tygodnie (np. „Pilnujemy szczególnie zasady o niewyśmiewaniu błędów”).

Taki restart nie musi być rozbudowany – liczy się sam sygnał, że kontrakt nadal obowiązuje i że można do niego wracać bez poczucia porażki.

Rola nauczyciela: konsekwencja, elastyczność i własne granice

Modelowanie zasad własnym zachowaniem

Uczniowie bardzo szybko wyłapują rozjazd między tym, co jest zapisane w kontrakcie, a tym, jak zachowuje się dorosły. Jeśli w umowie widnieje „Nie przerywamy sobie”, a nauczyciel regularnie wchodzi uczniom w słowo, trudno oczekiwać, że reguła zadziała.

Kilka prostych nawyków robi dużą różnicę:

  • poczekanie chwilę, aż uczeń skończy wypowiedź, zanim padnie komentarz,
  • przyznanie się do błędu („Przerwałem ci, choć mamy zasadę, że słuchamy do końca”),
  • niekomentowanie wyglądu, sposobu ubierania się uczniów – szczególnie, gdy w kontrakcie jest zapis o tym, by tego nie robić wobec siebie.

Takie gesty wzmacniają przekaz, że kontrakt dotyczy także dorosłych.

Konsekwentny, ale nie sztywny – jak utrzymać równowagę

„Konsekwentny nauczyciel” bywa mylony z nauczycielem „sztywnym” – takim, który nie dopuszcza wyjątków. Tymczasem elastyczność w ramach kontraktu bywa konieczna: inaczej przepisy stają się ważniejsze niż ludzie.

Przykład: klasa ma zasadę „Przychodzimy przygotowani na lekcję”. Uczeń, który regularnie nie odrabia pracy domowej, potrzebuje konsekwencji. Ale uczeń, który właśnie wrócił ze szpitala, może usłyszeć: „Mamy taką zasadę. Czy potrzebujesz kilku dni, żeby nadrobić? Jak mogę ci w tym pomóc?”. Zasada się nie zmienia, zmienia się tempo i forma jej egzekwowania.

Gdy kontrakty się ścierają: jedna klasa, wielu nauczycieli

Kontrakt klasowy najczęściej powstaje na godzinie wychowawczej, ale z efektów – albo ich braku – korzystają wszyscy nauczyciele. Jeśli każdy dorosły „gra do innej bramki”, uczniowie szybko uczą się, że umowa jest względna. Pomaga kilka prostych kroków.

Po pierwsze – krótka prezentacja kontraktu w gronie nauczycieli. Wychowawca może na zebraniu zespołu przedmiotowego pokazać 3–5 kluczowych zasad klasy i zapytać:

  • na które z tych zasad inni nauczyciele też mogą się powoływać,
  • co wymaga doprecyzowania (np. „co to znaczy: jesteśmy przygotowani?” w różnych przedmiotach),
  • jakie konsekwencje są możliwe na lekcjach innych niż wychowawcza.

Po drugie – wspólne formuły. Warto umówić się na kilka zdań, których używają różni nauczyciele, np. „Zatrzymajmy się, bo ta sytuacja jest niezgodna z zasadą o…”, „Co z naszego kontraktu pomoże nam teraz ruszyć dalej?”. Uczniowie słyszą wtedy ten sam język w różnych klasach.

Po trzecie – szacunek dla indywidualnego stylu. Nie każdy dorosły będzie reagował identycznie i nie musi. Chodzi o to, by trzymać się wspólnych ram (kontraktu i zakresu konsekwencji), ale pozwolić nauczycielom realizować je na swój sposób. Uczniowie szybko wyczują, że zasady są wspólne, choć ton i tempo pracy mogą się różnić.

Włączanie rodziców w logikę kontraktu

Gdy kontrakt kończy się na drzwiach szkoły, część napięć przenosi się na linię: szkoła–dom. Uczniowie słyszą inną narrację od nauczycieli, inną od rodziców. Nie chodzi o to, by opiekunowie „podpisywali kontrakt”, tylko by rozumieli jego sens i główne założenia.

Pomaga krótka prezentacja kontraktu na pierwszym zebraniu:

  • kilka najważniejszych zasad pokazanych w pozytywnym języku („Dbamy o to, żeby nikt nie bał się odezwać”),
  • krótkie wyjaśnienie, jak reagujecie na ich złamanie (bez opowieści o wszystkich możliwych karach),
  • podkreślenie, że celem jest naprawa i nauka odpowiedzialności, a nie „dokręcanie śruby”.

Dobrym ruchem jest zaproszenie rodziców do zadania kilku konkretnych pytań typu: „Co mogę powiedzieć dziecku, kiedy wraca z pretensją, że dostało konsekwencję?”, „Jak reagujecie na konflikty między uczniami?”. Dzięki temu dorośli z domu nie są zaskakiwani sytuacjami, które wynikają bezpośrednio z zapisów kontraktu.

Czasem pomaga też krótka, neutralna informacja w dzienniku elektronicznym: zdjęcie kontraktu lub 2–3 główne punkty z dopiskiem, że do tych zasad będzie się odwoływać cała szkoła. To buduje poczucie ciągłości między lekcjami a domem.

Co zrobić, gdy jedna osoba „ciągnie klasę w dół”

Nawet najlepszy kontrakt nie zadziała idealnie, jeśli jedna lub kilka osób konsekwentnie go testuje. Zamiast zmieniać reguły dla całej grupy („Skoro X nie umie, to wszyscy będziecie pisać uwagi”), lepiej połączyć ramę klasową z indywidualnym podejściem.

Przydaje się wtedy trójstopniowe działanie:

  1. Wyraźne odwołanie do kontraktu – pokazanie, że te same zasady obowiązują wszystkich, a zachowanie nie jest „prywatnym konfliktem” z nauczycielem.
  2. Rozmowa indywidualna – poza lekcją, z nastawieniem na zrozumienie, co stoi za zachowaniem („Co się dzieje, że najmocniej łamiesz akurat tę zasadę?”).
  3. Dodatkowe, osobiste ustalenia – mini-kontrakt tylko z tą osobą (1–2 cele, proste konsekwencje, częstszy kontakt z rodzicem lub pedagogiem).

Kluczowe, by nie traktować ucznia jako „przeciw kontraktowi”, ale jako kogoś, komu trudniej w te ramy wejść. W praktyce bywa tak, że gdy taka osoba dostaje jasny, indywidualny plan i jeden dorosły naprawdę trzyma z nią kontakt, reszta klasy zaczyna odczuwać ulgę i poprawiają się też relacje rówieśnicze.

Uczniowie z różnymi potrzebami a wspólne zasady

W klasie są uczniowie wrażliwsi, bardziej impulsywni, z trudnościami koncentracji, doświadczeniem przemocy czy zaburzeniami lękowymi. Kontrakt „jednakowy dla wszystkich” może być dla nich zwyczajnie za ciężki, jeśli literalnie tak samo go egzekwować.

Pomaga tu podejście: zasady wspólne, drogi dojścia różne. Przykłady:

  • zasada „Słuchamy, gdy ktoś mówi” – uczeń z ADHD może mieć ustaloną możliwość krótkich przerw ruchowych (np. stanie z tyłu sali, gumka sensoryczna przy ławce), zamiast siedzenia sztywno w ławce i ciągłego upominania,
  • zasada „Rozwiązujemy konflikty słowami, nie przemocą” – uczeń, który w napięciu reaguje agresją, może mieć spisaną ścieżkę: hasło „potrzebuję przerwy”, wyjście na minutę na korytarz, powrót i dopiero wtedy rozmowa.

Takie dostosowania dobrze jest omówić z klasą na ogólnym poziomie („Nie wszyscy potrzebują tego samego, ale zasady dotyczą wszystkich”) bez ujawniania szczegółów indywidualnych planów. Dzięki temu pozostali uczniowie mniej narzekają, że „on może, a ja nie”.

Jak nie brać wszystkiego na siebie – granice nauczyciela

Kontrakt klasy łatwo zamienić w listę zobowiązań… nauczyciela. „Mam pilnować każdego punktu, reagować na wszystko, nigdy nie odpuścić”. Taka postawa szybko prowadzi do wypalenia. Ramy mają wspierać, a nie zamieniać cię w strażnika więziennego porządku.

Pomagają trzy wewnętrzne zasady:

  • Wybieram priorytety – zamiast reagować na każde szeptanie, skupiasz się na 2–3 obszarach, które klasa uznała za kluczowe (np. bezpieczeństwo słowne, punktualność, praca na lekcji).
  • Daję sobie prawo do potknięć – jeśli w emocjach zareagujesz ostrzej, można nazajutrz powiedzieć: „Wczoraj przekroczyłem swoje nerwy, chcę to naprawić. Nadal jednak obowiązuje zasada…”. To przywraca równowagę.
  • Szukać wsparcia – rozmowa z pedagogiem, innym nauczycielem czy dyrekcją o tym, co cię przerasta, nie jest oznaką słabości. Czasem jedno zdanie od kogoś z zewnątrz zmienia sposób patrzenia na klasę.

Kiedy nauczyciel widzi swoje granice i mówi o nich wprost („Nie zdążę dziś omówić wszystkiego i jednocześnie zrobić długiej dyskusji – wybierzmy, co ważniejsze”), uczniowie uczą się realnego zarządzania zasobami, a nie udawania, że „da się wszystko”.

Głos uczniów starszych – kontrakt jako narzędzie współodpowiedzialności

Im starsi uczniowie, tym bardziej kontrakt może – i powinien – przypominać umowę partnerską, a nie listę życzeń nauczyciela. W liceum czy technikum wiele klas dobrze reaguje na elementy „samorządowe”.

Sprawdza się np. wprowadzenie dyżurów kontraktowych: na dany tydzień 2–3 osoby dbają o przypomnienie jednej zasady na początku lekcji, krótkie podsumowanie na końcu („Co dziś wyszło, a co poszło gorzej?”) i zapisanie 2–3 zdań z wnioskami. Dyżury się zmieniają, każdy kiedyś próbuje tej roli.

Inny pomysł to sesje „feedbacku poziomego” raz na semestr. Uczniowie anonimowo lub otwarcie odpowiadają na pytania:

  • „Jak dbamy o zasady wobec siebie nawzajem?”
  • „Kiedy łamanie kontraktu przeszkadza ci najbardziej?”
  • „Co robimy jako grupa, gdy ktoś przekracza granice?”

Nauczyciel nie jest wtedy jedynym „strażnikiem reguł”. Pojawia się presja pozytywna – rówieśnicza – na utrzymanie pewnych standardów.

Utrzymanie kontraktu do końca roku – jak nie zgubić sensu po drodze

Śródroczne „przeglądy techniczne” zamiast rewolucji w czerwcu

Największe frustracje pojawiają się wtedy, gdy w maju–czerwcu wszyscy są zmęczeni, a klasa zachowuje się tak, jakby kontraktu nigdy nie było. Lepiej zaplanować kilka krótkich postojów po drodze niż liczyć, że „jakoś dociągniemy”.

Dobrze działają np. cztery kamienie milowe w roku szkolnym:

  • po pierwszym miesiącu – korekta zapisów, doprecyzowanie niejasnych zasad,
  • po pierwszym semestrze – krótka refleksja: które zasady najmocniej nam pomagają, a które są martwe i wymagają zmiany formy,
  • po większej przerwie (ferie, majówka) – wspomniany już mini‑restart,
  • na początku czerwca – rozmowa o tym, co z tego kontraktu uczniowie chcą zabrać do kolejnej klasy lub szkoły.

Ważne, by przegląd nie był „rozprawą sądową” nad klasą. To raczej wspólne spojrzenie na system: co w nim działa, a co trzeba przestawić.

Małe rytuały, które podtrzymują umowę

W wielu klasach kontrakt „umiera”, bo nikt już na niego nie patrzy. Drobne rytuały przypominają, że on istnieje, bez wielkich przemówień i plakatów.

Kilka przykładów, które można modyfikować:

  • „Zasada na tydzień” – na początku tygodnia jedna zasada ląduje na tablicy lub w e‑dzienniku jako „wspólny fokus”, na koniec tygodnia krótka rozmowa: kiedy rzeczywiście ją widać, a kiedy było trudno.
  • „Doceniam, że…” – raz na jakiś czas uczniowie na karteczkach piszą jedną sytuację, gdy ktoś z klasy wsparł kontrakt (np. obronił kogoś, pomógł w pracy grupowej, zrezygnował z docinka). Można to odczytać anonimowo lub wrzucić do pudełka, do którego zerkacie raz w miesiącu.
  • „Check‑out” na koniec lekcji wychowawczej – jedno zdanie od każdego: „Która zasada była dziś najłatwiejsza/najtrudniejsza?”. To zamyka spotkanie i daje ogląd bez wielkich ankiet.

Jak rozmawiać o kontrakcie, gdy emocje już wybuchły

Czasem kluczowy konflikt wyprzedza jakiekolwiek „mądre” działania. Ktoś został ostry w słowach, ktoś wyszedł trzaskając drzwiami, ty sam wyszedłeś poruszony. Wracanie wtedy do kontraktu w trybie wykładu („A przecież ustalaliśmy…”) tylko dolewa oliwy do ognia.

Przydaje się prosta sekwencja:

  1. Schłodzenie sytuacji – krótko zadbanie o bezpieczeństwo (przerwę, zmianę aktywności), bez szczegółowego omawiania.
  2. Rozmowa jeden na jeden z najbardziej zaangażowanymi osobami, zanim stanie się ona „teatrem” dla reszty.
  3. Powrót do klasy z językiem faktów, nie ocen („Wczoraj padły słowa, które naruszyły naszą zasadę o…”, „Dwie osoby wyszły z klasy w napięciu”).
  4. Pytania otwarte: „Jak tę zasadę możemy wzmocnić, żeby takie sytuacje zdarzały się rzadziej?”, „Czego każdy z nas potrzebuje, by się tu czuć bezpieczniej?”.

Kontrakt przestaje być wtedy paragrafem, a staje się punktem odniesienia do rozmowy o realnych zdarzeniach. Uczniowie uczą się, że napięcia nie przekreślają umowy, tylko ją testują i doprecyzowują.

Zamknięcie roku z kontraktem – lekcja o odpowiedzialności

Ostatnie tygodnie szkoły często są pochłonięte przez wystawianie ocen, wycieczki i pożegnania. Tymczasem to dobry moment, by pokazać, że kontrakt nie był „projektem na wrzesień”, ale częścią wspólnej historii klasy.

Można poświęcić jedną godzinę na proste ćwiczenie w trzech krokach:

  1. Mapa kontraktu – uczniowie w grupach zaznaczają na dużej kartce, które zasady „żyły” najmocniej, a które najsłabiej, dopisując krótkie przykłady z roku.
  2. List do siebie z przyszłości – każdy pisze jedno zdanie do „przyszłej klasy” lub do siebie za rok: „Zadbajcie szczególnie o to, żeby…”, „Mnie najbardziej pomogło, gdy…”.
  3. Wspólna decyzja – ustalamy, co z tego kontraktu zabieramy do następnej klasy / szkoły jako punkt wyjścia, a co zaczniemy budować od nowa.

Takie zamknięcie domyka rok i pokazuje, że kontrakt to nie tylko zbiór reguł, lecz sposób traktowania siebie nawzajem, którego można się uczyć, ulepszać go i przenosić dalej.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Po co w ogóle robić kontrakt klasowy na początku roku?

Kontrakt klasowy porządkuje zasady funkcjonowania w nowej grupie i od razu wyznacza ramy bezpieczeństwa – co wolno, czego nie, czego uczniowie mogą się spodziewać po nauczycielu i sobie nawzajem. Dzięki temu jest mniej nieporozumień i „testowania granic”, a więcej przewidywalności.

To także narzędzie budowania relacji: jeśli uczniowie współtworzą zasady, przestają je odbierać jako „nakaz z góry”, a zaczynają traktować jako wspólną umowę. Dobrze zrobiony kontrakt ułatwia reagowanie w kryzysie, bo można się odwołać do tego, co sami ustaliliśmy, zamiast improwizować.

Jak wytłumaczyć uczniom ideę kontraktu, żeby nie brzmiał jak kolejny regulamin?

Zamiast mówić o „regulaminie”, lepiej używać języka umowy i współodpowiedzialności, np.: „Chcę, żebyście mieli wpływ na to, jak będzie nam się tu pracowało” albo „Ustalamy zasady po to, żeby było bezpiecznie i znośnie dla wszystkich”. Warto podkreślić, że nie chodzi o nowe kary, ale o jasność zasad.

Dobrze działa też wspólne określenie celu: w jakiej klasie chcemy być, czego na pewno nie chcemy doświadczać. Kiedy uczniowie widzą, że kontrakt chroni ich przed wyśmiewaniem, hałasem czy niesprawiedliwością, łatwiej angażują się w jego tworzenie i przestrzeganie.

Jakie zasady w kontrakcie klasowym są nienegocjowalne?

Kontrakt musi być spójny z prawem oświatowym i statutem szkoły, więc pewne obszary nie podlegają negocjacji. Zwykle są to: zakaz przemocy fizycznej i psychicznej, zakaz używek i niebezpiecznych przedmiotów, obowiązek przestrzegania regulaminu szkolnego (np. telefonów, stroju) oraz podstawowe wymogi BHP.

Warto jasno powiedzieć uczniom: „Tych rzeczy nie możemy zmienić, bo wynikają z przepisów, ale możemy ustalić, jak będziemy je w naszej klasie rozumieć i egzekwować”. To daje im poczucie wpływu przy jednoczesnym respektowaniu granic prawnych i bezpieczeństwa.

Ile punktów powinien mieć skuteczny kontrakt klasowy?

Zbyt rozbudowany kontrakt (np. 30–40 punktów) staje się martwym dokumentem, którego nikt nie pamięta. Lepiej sprawdza się kilka–kilkanaście jasno sformułowanych zasad, pogrupowanych w obszary, np. bezpieczeństwo, komunikacja, praca na lekcji, korzystanie z telefonu.

Kluczowe jest to, by każdy punkt był realnie egzekwowalny przez nauczyciela. Mniej zasad, ale konsekwentnie przestrzeganych, działa lepiej niż długa lista, której nikt poważnie nie traktuje.

Jak włączyć uczniów w tworzenie kontraktu klasowego?

Najpierw zadbaj o krótką integrację i rozmowę o tym, jakiej klasy uczniowie potrzebują, czego się boją, co im przeszkadza. Dopiero na tej bazie przejdź do formułowania zasad – np. w małych grupach, które potem prezentują swoje propozycje, a klasa wybiera i porządkuje je wspólnie.

Możesz wykorzystać pytania pomocnicze: „Co sprawia, że nie chce się przychodzić do szkoły?”, „Co musi się dziać, żebyś czuł/czuła się tu bezpiecznie?”. Z wypowiedzi uczniów wyłaniają się potrzeby (szacunek, spokój, brak wyśmiewania), które przekładacie na konkretne zapisy kontraktu.

Co zrobić, żeby kontrakt działał także w trudnych sytuacjach, a nie tylko „na papierze”?

Kontrakt musi być „żywy”: regularnie do niego wracajcie, szczególnie po konfliktach czy kryzysach. Zamiast tylko karać, odwołuj się do umowy: „Umówiliśmy się, że nie wyśmiewamy innych – co teraz z tym zrobimy?”. To zmienia rozmowę z walki o władzę na przypomnienie wspólnych ustaleń.

Ważna jest też spójność nauczyciela: jeśli w kontrakcie jest mowa o szacunku, a dorosły krzyczy i upokarza, dokument traci wiarygodność. Konsekwencja i gotowość do rozmowy o trudnych zachowaniach (najlepiej spokojnie, często na osobności) sprawiają, że kontrakt staje się realnym punktem odniesienia, również w kryzysie.

Jak reagować, gdy uczniowie łamią kontrakt klasowy?

Reakcja powinna być przewidywalna i zgodna z tym, co zapisaliście w kontrakcie. Najpierw warto odwołać się do ustaleń („Przypomnę, że umówiliśmy się na…”), a dopiero potem – jeśli to konieczne – sięgać po konsekwencje przewidziane w statucie szkoły. Dzięki temu uczniowie widzą, że nie chodzi o „humor nauczyciela”, tylko o naruszenie wspólnej umowy.

Po poważniejszych zdarzeniach opłaca się wrócić do kontraktu z całą klasą: przeanalizować, co zadziałało, czego zabrakło, czy potrzebne są doprecyzowania. Takie „aktualizacje” wzmacniają poczucie współodpowiedzialności i pokazują, że kontrakt może się rozwijać razem z grupą.

Esencja tematu

  • Kontrakt klasowy to żywa umowa o tym, jak jesteśmy ze sobą w klasie – ma działać zarówno w codzienności, jak i w sytuacjach kryzysowych, więc nie może być tylko listą zakazów na ścianie.
  • Skuteczność kontraktu zależy od spójności z postawą nauczyciela – lepiej mieć mniej zasad, które nauczyciel realnie egzekwuje, niż rozbudowaną, martwą listę zapisów.
  • Przed tworzeniem kontraktu nauczyciel powinien świadomie określić własne granice (na co reaguje zerojedynkowo, a na co może przymknąć oko) oraz sposób rozmowy o trudnych zachowaniach.
  • Kontrakt musi uwzględniać realia konkretnej klasy i szkoły – wcześniejsze konflikty, specyficzne potrzeby uczniów oraz obowiązujące regulaminy wpływają na sposób jego budowania.
  • Istnieje obszar zasad nienegocjowalnych (prawo, statut szkoły, bezpieczeństwo), które trzeba jasno nazwać, ale można wspólnie z uczniami ustalić, jak będą rozumiane i egzekwowane w praktyce.
  • Najpoważniejszym błędem jest traktowanie kontraktu jako jednorazowego rytuału na pierwszej lekcji – powinien być regularnie przywoływany i modyfikowany, szczególnie po kryzysach.
  • Tworzenie kontraktu warto poprzedzić budowaniem relacji i integracją – dopiero z rozmowy o tym, jakiej klasy uczniowie chcą, naturalnie wynika potrzeba wspólnych zasad zamiast kolejnego „regulaminu z góry”.