Skąd się wziął mit o szwedzkiej „szkole bez ocen”?
Geneza hasła: szkoła bez ocen w Szwecji
Wyrażenie „szkoła bez ocen w Szwecji” od lat przewija się w polskich debatach o edukacji. Jedni stawiają Szwecję za wzór: szkoła ma być bezstresowa, bez stopni, bez presji. Inni widzą w tym zagrożenie: rozmycie wymagań, „rozpuszczone” dzieci, niski poziom. Prawda – jak zwykle – jest bardziej złożona.
Mit wziął się z kilku źródeł naraz. Po pierwsze, szwedzka szkoła rzeczywiście bardzo długo nie wystawia formalnych stopni w rozumieniu znanym w Polsce. Po drugie, ocena w Szwecji jest traktowana jako informacja zwrotna o uczeniu się, a nie narzędzie dyscypliny. Po trzecie, w polskich mediach chętnie upraszcza się przekaz: „Szwedzi nie mają ocen” brzmi znacznie atrakcyjniej niż „Szwedzi długo nie wystawiają stopni, ale intensywnie monitorują postępy uczniów i rozmawiają z nimi o wynikach”.
Do obrazu dokładana jest jeszcze skandynawska etykietka: kraj równych szans, małych różnic społecznych, zaufania do systemu. W takim otoczeniu łatwo uwierzyć, że da się całkowicie zrezygnować z oceniania. Jednak szwedzkie przepisy i codzienna praktyka pokazują, że jest inaczej. Oceny istnieją, ale pełnią inną funkcję i pojawiają się w innym momencie edukacji niż w Polsce.
Jak szwedzkie prawo definiuje ocenianie w szkole?
Szwedzka szkoła działa w oparciu o ustawę o edukacji (Skollagen) i krajową podstawę programową (Läroplan). W tych dokumentach ocenianie traktowane jest jako ważny element procesu kształcenia, ale w bardzo specyficzny sposób. Kluczowe zasady to:
- Rozdzielenie oceniania kształtującego i sumującego – nacisk na ciągłą informację zwrotną, a dopiero później na „podsumowujące” stopnie.
- Obowiązek regularnej informacji o postępach dla ucznia i rodziców – ale niekoniecznie w formie liczbowych ocen.
- Ocenianie oparte na kryteriach – nauczyciel ma odwoływać się do jasno zdefiniowanych wymagań, a nie do „własnego poczucia” poziomu klasy.
Szwedzki system przyjmuje założenie, że najważniejsze jest uczenie się, nie selekcja. Stąd przesunięcie w czasie momentu, kiedy pojawiają się oficjalne stopnie, oraz duży nacisk na opisową, dialogową formę oceny. Jednocześnie prawo nakazuje szkołom monitorowanie postępów i reagowanie, gdy uczeń nie osiąga minimum wymagań. Ocena nie jest więc opcjonalna, zmienia się jedynie jej forma i czas wprowadzenia.
Jak to wygląda w potocznym odbiorze w Polsce?
W polskich dyskusjach hasło „szkoła bez ocen w Szwecji” najczęściej funkcjonuje jako symbol:
- „cywilizowanego”, empatycznego podejścia do ucznia,
- odejścia od „wyścigu szczurów” na rzecz dobrostanu,
- zaufania do nauczyciela zamiast drobiazgowej kontroli.
Na salach szkoleniowych dla nauczycieli czy w debatach rodzicielskich powtarza się uproszczone komunikaty: „tam dzieci nie mają ocen, a mimo to się uczą”, „w Szwecji nie ma kartkówek i klasówek”. Rzeczywistość szkolna w Sztokholmie czy Malmö nie potwierdza jednak tych wyobrażeń. Są sprawdziany, są testy, są rozmowy o wynikach. Różnica polega na tym, że nie wszystko jest od razu przekładane na stopnie w dzienniku.
To właśnie zderzenie mitu z praktyką tworzy ciekawy temat: czy szwedzka szkoła jest naprawdę „bez ocen”, czy tylko inaczej organizuje ocenianie? Żeby odpowiedzieć, trzeba przyjrzeć się, jak wygląda edukacja dziecka w Szwecji krok po kroku.

Jak działa szwedzki system oceniania – krótki przewodnik po etapach nauki
Etap 1: Förskoleklass i pierwsze lata szkoły podstawowej
Szwedzkie dzieci zwykle zaczynają od przedszkola (förskola), a potem przechodzą do förskoleklass – obowiązkowego „zerowego” rocznika, zbliżonego do polskiego przygotowania przedszkolnego w szkole. Następnie trafiają do podstawówki (grundskola), która obejmuje klasy 1–9.
Kluczowa różnica wobec polskiej szkoły pojawia się na początku nauki: w najmłodszych klasach nie wystawia się ocen w stopniach. Zamiast nich funkcjonują:
- regularne rozmowy z uczniem o tym, czego się nauczył,
- informacje dla rodziców w formie opisowej (ustnej lub pisemnej),
- dokumentacja postępów tworzona przez nauczyciela.
Dziecko nie dostaje więc „3” czy „5” z matematyki w pierwszej klasie. Otrzymuje natomiast informację, czy potrafi dodawać w określonym zakresie, czy rozumie pojęcie dziesiątki, czy umie odczytać prosty tekst. Nauczyciel odwołuje się przy tym do krajowych celów nauczania, ale przedstawia uczniowi i rodzicom konkretny opis umiejętności, nie abstrakcyjny symbol.
Etap 2: Środkowe klasy – jeszcze bez formalnych stopni, ale z wyraźnymi oczekiwaniami
W środkowych klasach szkoły podstawowej (mniej więcej odpowiednik polskich klas 4–6) nadal dominuje ocenianie opisowe i rozmowa o postępach. Uczeń wykonuje zadania, projekty, pisze prace, bierze udział w aktywnościach, a nauczyciel:
- komentuje mocne strony i obszary do poprawy,
- pokazuje, co konkretnie trzeba zrobić, aby wejść na wyższy poziom,
- wspólnie z uczniem wyznacza krótkoterminowe cele.
Formalne stopnie w sensie „A, B, C, D, E, F” nie są jeszcze wpisywane jako oficjalne oceny końcowe. Natomiast ocenianie jest obecne w codziennym życiu klasy. Dzieci dobrze wiedzą, czy radzą sobie zgodnie z oczekiwaniami. Rodzice regularnie uczestniczą w spotkaniach, podczas których omawiane są szczegółowo:
- bieżące osiągnięcia dziecka,
- wyzwania, jakie napotyka,
- plan działań wspierających, jeśli są potrzebne.
W tym okresie wielu polskich obserwatorów ma poczucie, że „Szwecja nie ma ocen”. W ich miejsce jest jednak systematyczna informacja zwrotna, często bardziej wymagająca dla nauczyciela niż postawienie cyfry w dzienniku. Trzeba bowiem nazwać i wyjaśnić, co dokładnie uczeń umie, a z czym ma problem.
Etap 3: Wyższe klasy podstawówki – wchodzą stopnie, pojawia się selekcja
Przełom następuje w wyższych klasach szkoły podstawowej (zależnie od roku reform – około klasy 6–8). Wtedy wprowadzane są oficjalne stopnie, które później mają znaczenie przy rekrutacji do szkoły średniej (gymnasieskola). Szwedzkie stopnie szkolne to:
- A – poziom bardzo wysoki,
- B, C, D – poziomy pośrednie,
- E – poziom minimalny, zaliczenie,
- F – brak zaliczenia (odpowiednik „nieklasyfikowany” lub „niedostateczny”).
System jest więc mniej „szczegółowy” niż polska skala 1–6, ale znacznie bardziej nastawiony na spełnienie kryteriów. Każdy stopień ma rozpisane wymagania, a uczeń może zobaczyć, dlaczego otrzymał konkretną ocenę i co musi zmienić, aby przejść np. z C na B. Stopnie nie są więc nagrodą czy karą, lecz podsumowaniem stopnia opanowania określonych umiejętności.
Od tego momentu szkoła w Szwecji nie jest już „bez ocen” nawet w potocznym znaczeniu. Oceny mają wpływ na dalszą ścieżkę edukacyjną, liczą się punkty przy naborze do szkół średnich, młodzi ludzie doświadczają presji wyników. Różnica polega na tym, że przez kilka wcześniejszych lat mieli szansę uczyć się bez ciągłego porównywania się poprzez liczby, bardziej skupiając się na treściach i własnym tempie rozwoju.
Tabela porównawcza: kiedy pojawiają się oceny w Polsce i w Szwecji?
Dla przejrzystości porównanie dwóch systemów w uproszczonej formie:
| Etap edukacji | Polska – forma oceniania | Szwecja – forma oceniania |
|---|---|---|
| „Zerówka” / förskoleklass | Ocena opisowa, brak stopni | Ocena opisowa, brak stopni |
| Klasy 1–3 | Często stopnie (1–6) + opis, zależnie od szkoły | Opisowa informacja zwrotna, brak formalnych stopni |
| Klasy 4–6 | Obowiązkowe stopnie z przedmiotów | Głównie opis, systematyczna informacja o postępach, stopnie wchodzą później |
| Starsze klasy podstawówki | Stopnie 1–6, rosnące znaczenie ocen | Oficjalne stopnie A–F, ważne przy naborze do szkoły średniej |
| Szkoła średnia | Stopnie 1–6, matura | Stopnie A–F, oceny na świadectwie, egzaminy krajowe |
Na czym polega szwedzka „szkoła bez ocen” w praktyce?
Ocena jako rozmowa, nie tylko symbol w dzienniku
W praktyce szwedzka „szkoła bez ocen” dotyczy głównie pierwszych lat nauki i sposobu pracy nauczyciela z uczniem. Zamiast skali liczbowej dominuje:
- ciągła obserwacja,
- ustna informacja zwrotna,
- krótkie opisy postępów,
- wspólne formułowanie celów na kolejne tygodnie.
Wyobraźmy sobie sytuację z lekcji szwedzkiego (języka ojczystego). W polskiej szkole uczeń dostaje dyktando, po czym na marginesie pojawia się „4-” i liczba błędów. W Szwecji nauczyciel raczej:
- zaznaczy powtarzające się typy błędów,
- zapisze krótką informację, np. „Dobrze radzisz sobie z długimi wyrazami, popracujemy nad literą ‘å’ w środku wyrazu”,
- porozmawia z uczniem na krótko o tym, co poszło łatwo, a co trudno.
W dzienniku nie ma „3” czy „4”, ale jest wiedza ucznia o tym, gdzie jest i co dalej. Taka forma ma rozwijać świadomość uczenia się, a nie skupienie na samym stopniu. W późniejszych latach, gdy pojawią się oficjalne oceny, ten nawyk refleksji nad postępami jest już ugruntowany.
Brak ocen nie oznacza braku wymagań
Częsty w Polsce stereotyp mówi: „Jeśli nie ma ocen, to nie ma motywacji ani wymagań”. W szwedzkim modelu logika jest odwrotna. Zakłada się, że:
- dziecko ma naturalną ciekawość i chęć uczenia się,
- zbyt wczesna koncentracja na ocenach może tę ciekawość tłumić,
- motywacja wewnętrzna (chcę się czegoś nauczyć) jest trwalsza niż zewnętrzna (chcę dostać „piątkę”).
Dlatego brak stopni w młodszych klasach nie oznacza rezygnacji z jasno określonych celów. Nauczyciel ma obowiązek kontrolować, czy uczeń:
- osiąga zakładane umiejętności (np. czy czyta płynnie na określonym poziomie),
- ma trudności, które wymagają dodatkowego wsparcia,
- rozwija się zgodnie ze swoim potencjałem.
W praktyce oznacza to szereg narzędzi: arkusze obserwacji, krótkie testy diagnostyczne, ćwiczenia, które pozwalają zobaczyć, czy dziecko opanowało określoną umiejętność. Wyniki tych działań nie są jednak od razu przekładane na cyferkę w e-dzienniku, tylko stają się podstawą do rozmowy, korekty działań, planowania pracy z uczniem.
Ocenianie kształtujące: fundament szwedzkiego podejścia
Sednem „szkoły bez ocen” w Szwecji jest ocenianie kształtujące (formative assessment). Obejmuje ono m.in.:
- jasne kryteria sukcesu – uczeń wie, co oznacza „dobrze wykonane zadanie”,
- cele lekcji zapisane prostym językiem – np. „Dziś ćwiczymy dodawanie do 100 z przejściem przez próg” zamiast ogólnego „Matematyka”,
- kryteria powodzenia – krótkie zdania typu „Potrafię rozwiązać trzy zadania tekstowe z dodawaniem” lub „Umiem napisać list, w którym jasno wyjaśniam swój pomysł”,
- krótkie „exit ticket” – jedno zadanie pod koniec zajęć, które pokazuje, czy cel został osiągnięty,
- notatki nauczyciela z obserwacji, które później wykorzystuje w rozmowie z uczniem i rodzicem.
- krótką autoocenę po zadaniu – np. na skali „zielone – rozumiem, żółte – czasem rozumiem, czerwone – potrzebuję pomocy”,
- komentarze koleżeńskie – uczeń daje drugiemu uczniowi prostą, życzliwą informację zwrotną według jasnych kryteriów,
- refleksję na koniec tygodnia – wypełnienie prostego arkusza: „Czego się nauczyłem?”, „Z czego jestem zadowolony?”, „Nad czym chcę popracować?”.
- uczeń prezentuje część swoich prac (np. zeszyt, portfolio, projekt w wersji cyfrowej),
- nauczyciel omawia postępy w odniesieniu do celów i kryteriów,
- rodzic może zadawać pytania, ale też słyszy, co dziecko samo o sobie myśli jako o uczącym się.
- organizowane są wyjazdy do młodszych klas, bo tam łatwiej zobaczyć „ciekawą” pedagogikę,
- w krótkim materiale reporterskim podkreśla się kontrast – „u nas stopnie, tam brak stopni”,
- rzadko jest czas, by wyjaśnić, co dzieje się później, gdy wchodzą stopnie A–F i selekcja do szkół średnich.
- zmieniały moment wprowadzenia oficjalnych stopni,
- wzmacniały lub osłabiały nacisk na testy krajowe,
- porządkowały opis wymagań na poszczególne stopnie A–F.
- „Brak ocen obniżył poziom, bo Szwedzi mieli gorsze wyniki niż kiedyś”,
- „Wyniki nie zależą od ocen, tylko od szerszego kontekstu społecznego i reform strukturalnych”.
- zmiany programów nauczania,
- różnice między szkołami komunalnymi i niezależnymi,
- rozwój edukacji włączającej,
- zmieniająca się struktura społeczna i migracje.
- wzmacnianie informacji zwrotnej – nawet przy zachowaniu stopni, dodanie krótkiego komentarza, wskazania jednego konkretnego kroku do poprawy,
- jasne kryteria oceny prac – rubryki, checklisty, opisy „dobrego zadania”, udostępniane uczniom przed rozpoczęciem pracy,
- systematyczna autoocena uczniów – krótkie refleksje, ankiety po sprawdzianie („z czego jestem zadowolony, co następnym razem zrobię inaczej?”),
- bardziej partnerskie spotkania z rodzicami – zamiast czytania listy stopni, rozmowa o konkretnych umiejętnościach i przykładach prac.
- „potrafię rozwiązać równanie z jedną niewiadomą”,
- „umiem napisać tekst argumentacyjny, w którym jasno przedstawiam swoje stanowisko”,
- „umiem współpracować w grupie nad projektem – dzielić zadania i dotrzymywać terminów”.
- dodatkowe zajęcia,
- pomoc specjalisty (np. pedagoga, logopedy),
- dostosowanie sposobu pracy na lekcji.
- czy dziecko jest na poziomie wymaganym programem,
- czy nadchodzą trudności w starszych klasach,
- co konkretnie trzeba poprawić.
- „betygsstress” – stres związany z ocenami,
- „gymnasiehets” – presja związana z dostaniem się do dobrego programu w szkole średniej.
- ze słabszym wsparciem domowym,
- z problemami językowymi (np. nowi migranci),
- z niezdiagnozowanymi trudnościami poznawczymi,
- doborze metod dydaktycznych,
- sposobie formułowania informacji zwrotnej,
- organizacji pracy na lekcji.
- nie ingeruje w codzienną pracę nauczyciela,
- bardziej interesuje się samopoczuciem dziecka niż pojedynczymi wynikami,
- oczekuje od szkoły wsparcia, a nie „wyścigu szczurów”.
- konkretne przykłady prac dziecka,
- wspólne przechodzenie przez kryteria – co już spełnione, co częściowo, czego jeszcze brakuje,
- krótkie, wspólnie planowane cele na kolejne miesiące.
- „Dzieci nie mają stopni i nie piszą sprawdzianów” – w rzeczywistości stopnie pojawiają się w późniejszych klasach, a testy krajowe (choć inaczej skonstruowane niż polskie) są ważnym elementem systemu.
- „Nauczyciele nie mogą stawiać wymagań, bo wszystko ma być przyjemne” – dokumenty programowe jasno określają wymagania na poszczególne stopnie, a praca projektowa czy dyskusje są narzędziem, nie celem samym w sobie.
- „Szkoła szwedzka rozleniwiła dzieci, dlatego wyniki PISA spadły” – spadki i wzrosty wyników mają związek z wieloma czynnikami, od reform strukturalnych po zmiany demograficzne, a nie tylko z formą oceniania.
- sens istnienia stopni w klasach 1–3,
- skalę zadawania prac domowych,
- kształt egzaminów zewnętrznych.
- Co konkretnie chcemy osiągnąć, mówiąc o „ograniczeniu stopni” – mniej stresu, więcej czasu na ćwiczenie umiejętności, lepszą współpracę z rodzicami?
- Jaką część tego da się zrealizować w ramach obecnego prawa, zmieniając sposób pracy w klasie?
- Jak zadbamy o tych uczniów, którzy gorzej czytają „miękkie” sygnały, potrzebują prostego komunikatu?
- Co zrobimy, by nauczyciele nie zostali z tym sami – czy jest przestrzeń na współpracę zespołów, tworzenie wspólnych kryteriów, szkolenia?
- momentu i sposobu wprowadzania stopni,
- jakości informacji zwrotnej,
- systemu wsparcia uczniów z trudnościami,
- jasności kryteriów i przewidywalności wymagań,
- zaufania i współpracy między szkołą, rodzicami i uczniami.
- A – poziom bardzo wysoki, bardzo dobre opanowanie wymagań,
- B, C, D – poziomy pośrednie między minimalnymi a bardzo wysokimi wymaganiami,
- E – poziom minimalny, oznacza zaliczenie przedmiotu,
- F – brak zaliczenia, odpowiednik oceny niedostatecznej.
- Mit „szkoły bez ocen w Szwecji” wynika z uproszczeń w polskich mediach: w rzeczywistości oceny istnieją, ale są wprowadzane później i mają inną funkcję niż w Polsce.
- W szwedzkim prawie ocenianie jest ważnym elementem edukacji, lecz nacisk kładzie się na ocenianie kształtujące – ciągłą informację zwrotną, a dopiero później na stopnie podsumowujące.
- W pierwszych latach nauki dzieci nie dostają stopni, tylko szczegółową, opisową informację o konkretnych umiejętnościach, opartą na krajowych celach nauczania.
- W środkowych klasach nadal dominuje ocenianie opisowe i dialog z uczniem, choć oczekiwania są już wyraźnie komunikowane, a postępy są systematycznie monitorowane.
- Ocena w Szwecji służy przede wszystkim wspieraniu uczenia się, a nie selekcji czy dyscyplinowaniu; szkoły mają obowiązek reagować, gdy uczeń nie osiąga wymaganego minimum.
- W praktyce szwedzkie szkoły stosują testy, sprawdziany i rozmowy o wynikach, lecz nie wszystko jest natychmiast przekładane na stopnie w dzienniku.
- Obraz „szkoły bez ocen” jest mitem: szwedzka szkoła nie rezygnuje z oceniania, tylko organizuje je inaczej – bardziej opisowo, dialogowo i z opóźnionym w czasie wprowadzeniem formalnych stopni.
Jak wygląda to „od środka”: narzędzia i codzienne praktyki
Za ideą oceniania kształtującego stoją konkretne rozwiązania stosowane na lekcjach. Najczęściej powtarzające się elementy to:
Przykład z praktyki: uczniowie pracują nad opowiadaniem. Zamiast „Dostałeś 4”, dziecko słyszy: „Twoje opowiadanie ma ciekawy początek i jasny koniec, ale środek jest zbyt krótki. W następnym tekście spróbujesz dodać więcej szczegółów w części, gdzie bohater rozwiązuje problem”. Uczeń widzi więc następny krok, a nie tylko werdykt.
Takie podejście wymaga od nauczyciela systematycznej pracy z kryteriami. Wielu z nich tworzy z uczniami proste „checklisty” do poszczególnych zadań. Dziecko może samo zaznaczyć, co już potrafi, a co jeszcze wymaga ćwiczeń. Dzięki temu ocena przestaje być czymś, co „spada z góry”, a staje się wspólnym projektem.
Samodzielność ucznia: autoocena i współocenianie
Kolejnym filarem szwedzkiej praktyki jest aktywne włączanie ucznia w ocenianie. Nie chodzi o formalne wystawianie sobie stopni, lecz o:
W młodszych klasach autoocena ma formę bardzo prostą – kolorowe karteczki, emotikony narysowane na kartce, trzy pola do zakreślenia. W starszych klasach przechodzi w krótkie notatki, mini-eseje refleksyjne czy rozmowy w parach.
Dla polskiego obserwatora może to wyglądać jak „mniej nauki, więcej gadania”. W praktyce uczniowie stopniowo uczą się brać odpowiedzialność za swój rozwój. Gdy w liceum pojawia się presja punktów do rekrutacji na studia, wielu z nich ma już nawyk zadawania sobie pytania: „Co umiem? Jak mogę się poprawić?”, a nie tylko „Jaki mam średni wynik?”.
Relacja z rodzicami: rozmowa zamiast tabelki ze stopniami
Brak tradycyjnych ocen w dzienniku mobilizuje do innego modelu współpracy z domem. Rozmowy trójstronne – uczeń, rodzic, nauczyciel – są jedną z najbardziej charakterystycznych praktyk szwedzkiej szkoły podstawowej.
Na takim spotkaniu:
Częstym elementem jest wspólne ustalenie jednego–dwóch konkretnych celów na najbliższy okres, np. „Będę codziennie czytać na głos przez 10 minut” albo „Będę sprawdzać działania pisemne, zanim oddam kartkę”. Ten zapis trafia do krótkiego kontraktu albo notatki, do której wraca się przy kolejnym spotkaniu.
Zdarza się, że rodzicom z innych kultur edukacyjnych, w tym z Polski, początkowo brakuje „twardej” informacji typu: „Twoje dziecko jest na poziomie 4 z matematyki”. Z czasem wielu z nich zaczyna jednak doceniać, że z rozmowy wychodzi z żywym obrazem dziecka – z przykładami jego prac, informacją o stylu uczenia się, mocnych stronach i realnych trudnościach, a nie tylko z kartką ze średnią.

Mit kontra praktyka: skąd wziął się obraz „Szkoły bez ocen”?
Jak rodzi się uproszczenie w przekazie medialnym
Obraz „Szwecji bez ocen” często pojawia się w krótkich wzmiankach w mediach czy relacjach z wizyt studyjnych. Przyczyn jest kilka:
W efekcie do debaty publicznej trafia uproszczenie: „W Szwecji nie ma ocen, dzieci uczą się dla przyjemności”. To, że brak stopni dotyczy głównie pierwszych lat, a ocenianie ma inną formę, często w przekazie znika. Dochodzi do zderzenia mitów: z jednej strony wizja „szkoły-marzenia bez presji”, z drugiej – oskarżenia o „brak wymagań i spadek poziomu”.
Dopiero gdy przyjrzymy się formalnym dokumentom i praktyce w starszych klasach, widać pełny obraz: łagodny start bez stopni, a potem bardzo realny system selekcji, w którym wyniki szkolne odgrywają kluczową rolę.
Rola reform i dyskusji wewnątrz Szwecji
Szwedzki system nie jest zamrożony. W ostatnich dekadach przechodził kilka reform, które:
Część polityków i ekspertów argumentowała, że zbyt późne oceny osłabiają motywację i przejrzystość dla rodziców. Inni bronili dłuższego okresu „bez stopni”, wskazując na korzyści dla dobrostanu psychicznego dzieci i ich motywacji wewnętrznej. Zmiany ustawowe przesuwały granicę raz w jedną, raz w drugą stronę.
Dla obserwatora z Polski oznacza to, że ogólne stwierdzenie „W Szwecji nie ma ocen w podstawówce” może być po prostu nieaktualne w zależności od roku, do którego się odwołujemy. Nawet jeśli filozofia pracy z małymi dziećmi pozostaje podobna, techniczne szczegóły (od której klasy są stopnie na świadectwie) potrafią się zmieniać.
Co z rankingami i wynikami międzynarodowymi?
Gdy mowa o szwedzkim modelu, często pojawia się pytanie o badania PISA i inne testy międzynarodowe. W debacie przeważają dwa skrajne głosy:
Prawda jest bardziej złożona. Na wyniki wpływają m.in.:
Ocenianie – zarówno to ze stopniami, jak i opisowe – jest jednym z elementów układanki, ale nie jedynym i nie zawsze decydującym. Szwedzkie raporty ewaluacyjne zwracają uwagę, że klarowność wymagań, wsparcie nauczycieli w pracy z kryteriami oraz jakość informacji zwrotnej mają większy związek z postępami uczniów niż sama forma (cyfra czy opis).

Czego polskie szkoły faktycznie mogą się nauczyć od Szwecji?
Przenoszenie idei, a nie kopiowanie całego systemu
Polski i szwedzki system edukacji różnią się strukturą, historią i kontekstem społecznym. Proste skopiowanie rozwiązań – np. całkowite zniesienie stopni – mogłoby przynieść skutki inne niż zamierzone. Da się jednak wyciągnąć kilka praktycznych inspiracji, które nie wymagają zmiany ustawy.
Najbardziej realne kierunki to:
Tego typu zmiany są możliwe wewnątrz klasy, bez rewolucji w całym systemie. Wymagają raczej przemyślenia własnej praktyki nauczycielskiej niż przepisywania prawa.
Skupienie na umiejętnościach, nie tylko na średniej
Jednym z mocnych punktów szwedzkiego modelu jest konsekwentne odwoływanie się do konkretnych umiejętności. Nauczyciel i uczeń operują językiem:
Stopień jest tylko skrótem myślowym dla tego zestawu umiejętności. W Polsce można próbować podobnego podejścia nawet wtedy, gdy formalnie trzeba wpisać „4” czy „5”. Kluczowe pytanie do ucznia brzmiałoby wtedy: „Co się kryje za tą oceną? Co konkretnie już umiesz, a czego jeszcze nie?”.
Dobrą praktyką jest tu rozpisywanie ważniejszych sprawdzianów na obszary umiejętności i zaznaczanie, które z nich opanowane są na jakim poziomie. Uczeń widzi wtedy, że „3” nie oznacza „jestem słaby z matematyki”, tylko np. „dobrze liczę, ale mam kłopot z zadaniami tekstowymi”.
Wsparcie zamiast samego „sygnału o porażce”
W szwedzkiej szkole ocena – opisowa czy stopień – jest sygnałem do działania. Jeśli uczeń nie osiąga zakładanych celów, uruchamiane są:
Pojawia się pytanie: „Co szkoła może zrobić inaczej?”, a nie tylko: „Dlaczego uczeń nie daje rady?”. W polskiej praktyce bywa z tym różnie – informacja o słabych wynikach nieraz zatrzymuje się na poziomie komunikatu do rodzica.
Inspiracją może być choćby prosty protokół: gdy uczeń ma serię ocen niedostatecznych z jednego przedmiotu, nauczyciel nie tylko informuje rodziców, ale od razu proponuje konkretny plan wsparcia na najbliższe tygodnie. Nawet jeśli szkoła nie ma tak rozbudowanych zasobów jak przeciętna szkoła w Szwecji, zmiana podejścia (od samego „sygnału” do „sygnału + planu”) jest możliwa.
Cienie szwedzkiego modelu: o czym rzadziej się mówi
Ryzyko zbyt miękkiej informacji zwrotnej
Opisowe ocenianie ma swoje pułapki. Jedną z nich jest niejasność komunikatu. Jeśli nauczyciel udziela wyłącznie bardzo ogólnie pozytywnej informacji („Jesteś dzielny, dobrze pracujesz”), uczeń i rodzic mogą nie wiedzieć:
Dlatego w szwedzkich materiałach dla nauczycieli silnie podkreśla się, że informacja zwrotna ma być konkretna, ucząca i zakorzeniona w kryteriach. Ciepła atmosfera na lekcji nie może zastąpić klarowności wymagań. Bez tego „szkoła bez ocen” łatwo zamienia się w „szkołę bez jasnego sygnału”, co w dłuższej perspektywie bywa krzywdzące dla uczniów.
Presja wraca ze zdwojoną siłą w starszych klasach
Napięcie między luzem a selekcją
Wczesne lata szkolne w Szwecji bywają rzeczywiście spokojniejsze: mniej zadań domowych, niewiele testów, akcent na relacje. Ten „luz” ma jednak swój kres. W okolicach 7–9 klasy zaczyna się wyraźnie rysować horyzont selekcji do szkoły średniej, a z nim rośnie ciężar ocen A–F.
Dla części uczniów przejście jest gwałtowne: dotąd słyszeli głównie, że „radzą sobie dobrze”, a nagle okazuje się, że mają E lub F z kluczowych przedmiotów i mogą nie dostać się do wymarzonego programu licealnego czy zawodowego. Zjawisko to jest szeroko dyskutowane w szwedzkich mediach pod hasłami:
Nauczyciele w starszych klasach często mówią o konieczności „wyjaśniania świata stopni”, nadrabiania tego, co dla uczniów przez lata było w tle. Chodzi o rozmowy nie tylko o samych ocenach, lecz także o konsekwencjach: jakie progi punktowe obowiązują na różnych kierunkach, co oznacza brak zaliczenia danego przedmiotu, jakie są ścieżki naprawcze.
Uczniowie, którzy „wypadają z systemu”
Szwedzka szkoła dużo inwestuje w pomoc psychologiczno-pedagogiczną, ale i tak nie wszyscy uczniowie korzystają z „łagodnego startu”. Część dzieci, szczególnie:
dociera do 7–9 klasy z narastającymi lukami. Wcześniejsza, zbyt ogólna informacja zwrotna nie zawsze pomogła im zobaczyć skalę problemu. Moment pojawienia się twardych ocen bywa wtedy szokiem – zarówno dla nich, jak i dla rodziców.
Szwedzkie raporty wskazują grupę uczniów, którzy nie uzyskują minimalnych ocen końcowych wymaganych do przejścia do wybranego programu w szkole średniej. Dla nich „szkoła bez stopni” w młodszych klasach nie stała się tarczą przed stresem, lecz raczej zasłoną dymną, za którą problemy narastały po cichu.
Pojawia się więc pytanie, które jest równie aktualne w Polsce: jak połączyć ochronę dobrostanu młodszych dzieci z wczesnym, ale nieparaliżującym sygnałem o trudnościach w nauce. Sam brak cyferek nie rozwiązuje tego dylematu.
Rola nauczyciela: wolność czy osamotnienie?
Model szwedzki często bywa przedstawiany jako raj dla nauczyciela – większa autonomia, mniej biurokracji, możliwość eksperymentowania z metodami pracy. Ten obraz jest tylko częściowo prawdziwy.
W praktyce nauczyciel ma dużą swobodę w:
Jednocześnie ponosi sporą odpowiedzialność za interpretację kryteriów ocen A–F oraz za dokumentowanie wsparcia uczniów z trudnościami. Wielu szwedzkich pedagogów mówi wręcz o „nowej biurokracji”: mniej tabel ze stopniami w młodszych klasach, ale za to więcej opisów, planów działań, indywidualnych programów.
W szkołach, gdzie zespół dobrze współpracuje, powstają wspólne interpretacje wymagań – nauczyciele razem analizują prace uczniów, tworzą przykłady zadań na poszczególne poziomy, dzielą się scenariuszami lekcji. Tam, gdzie każdy pracuje osobno, rośnie ryzyko dużych różnic między klasami i poczucia osamotnienia nauczyciela.
Dla polskich szkół wniosek jest dość przyziemny: samo wprowadzenie ocen opisowych albo rozbudowanej informacji zwrotnej bez zaplecza w postaci czasu na współpracę zespołu może przynieść więcej frustracji niż poprawy jakości nauczania.
Rodzice między zaufaniem a niepewnością
Szwecja budowała swój system w oparciu o założenie wysokiego zaufania społecznego do instytucji publicznych. Dotyczy to również szkoły. Przez lata dominował obraz rodzica, który:
Ten model stopniowo się zmienia. Coraz więcej rodziców oczekuje konkretnych danych o postępach dziecka, pyta o porównanie z rówieśnikami, przygląda się wynikom testów krajowych. W szkołach, w których komunikacja opiera się głównie na ogólnikach, rośnie niepewność i napięcie.
W szwedzkiej praktyce wykształciły się różne sposoby radzenia sobie z tym napięciem. Podczas rozmów trójstronnych (nauczyciel–rodzic–uczeń) pojawiają się:
Tam, gdzie takie praktyki są konsekwentne, rodzice czują się poinformowani, mimo że przez pierwsze lata na świadectwie nie ma tradycyjnych stopni. Gdy ich brakuje – mit „szkoły bez ocen” łatwo zamienia się w oskarżenie o „brak kontroli nad poziomem nauczania”.
Mit „szczęśliwego ucznia” a zróżnicowanie doświadczeń
W polskiej debacie szwedzka szkoła często bywa przedstawiana jako przestrzeń, w której wszyscy uczniowie są zrelaksowani, akceptowani i pozbawieni presji. Ten obraz pomija zróżnicowanie doświadczeń młodych ludzi.
Uczniowie z rodzin o wyższym kapitale kulturowym często korzystają z „miękkiego” systemu w sposób konstruktywny: mają wsparcie w planowaniu nauki, korzystają z korepetycji, potrafią czytać sygnały płynące z informacji zwrotnej. Dla nich brak stopni w młodszych klasach to rzeczywiście oddech.
Dla innych – szczególnie tych, którzy nie dostają w domu „tłumaczenia szkoły” – system bywa nieczytelny. Nie chodzi tylko o barierę językową u dzieci migrantskich, lecz także o różnice w stylu komunikacji, oczekiwaniach wobec nauczyciela, wyobrażeniach o roli szkoły. Uczeń może być „szczęśliwy” w sensie braku jawnej presji, a jednocześnie nieświadomy rosnących zaległości.
Ten rozdźwięk przekłada się później na większe różnice w wynikach i szansach edukacyjnych. Szwedzka dyskusja coraz częściej dotyka więc nie tylko pytania „czy stopnie są dobre?”, ale także: jak projektować system informacji zwrotnej tak, by był czytelny dla wszystkich grup społecznych, a nie tylko dla tych, które i tak dobrze radzą sobie w szkole.
Polskie mity o szwedzkiej szkole
Obraz Szwecji w polskich mediach jest zwykle zbudowany na kilku powtarzanych hasłach. Warto przyjrzeć się im z bliska, bo za każdym stoi ziarno prawdy i spora liczba uproszczeń.
Często pojawiające się wyobrażenia to:
Po drugiej stronie są równie uproszczone zachwyty: „U nich nie ma stresu, wszyscy wszystko rozumieją, nikt nie musi się uczyć tabliczki mnożenia na pamięć”. Codzienność szwedzkiej szkoły jest dużo bardziej zwyczajna: są lekcje, zadania domowe, konflikty w klasie, uczniowie „mocni” i „słabsi”, a także nauczyciele lepsi i gorsi – podobnie jak w Polsce.
Jak używać szwedzkiego przykładu w polskich sporach
Odwoływanie się do Szwecji bywa w Polsce argumentem w sporach o:
Zamiast traktować szwedzki model jako dowód na poparcie z góry wybranej tezy, można wykorzystać go jako lustro dla własnych praktyk. Kilka prostych pytań pomaga w takim podejściu:
Szwedzki przykład podpowiada, że prawdziwe napięcia pojawiają się nie w momencie zmiany przepisów, ale w codziennej praktyce. To tam decyduje się, czy „szkoła bez ocen” (w sensie braku cyferek) stanie się przestrzenią sensownej informacji zwrotnej, czy raczej mglistą obietnicą, za którą kryją się te same problemy co wcześniej – tylko trudniej je dostrzec.
Między mitem a praktyką
Hasło „szkoła bez ocen” działa jak magnes – pobudza emocje, wzmacnia polaryzację, dobrze brzmi w nagłówkach. Tymczasem szwedzki przypadek pokazuje, że prawdziwe pytania dotyczą raczej:
To wokół tych elementów toczy się dziś debata w samej Szwecji – i dokładnie na tych polach polska szkoła może szukać własnych rozwiązań. Czy będą one identyczne jak w Skandynawii? Raczej nie. Mogą jednak korzystać z tamtejszych doświadczeń, jednocześnie biorąc pod uwagę lokalny kontekst, oczekiwania rodziców i kulturę pracy w szkołach.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Czy w Szwecji naprawdę nie ma ocen w szkołach?
Nie, to mit. W Szwecji istnieją oceny, ale pojawiają się później niż w Polsce i mają inną funkcję. W młodszych klasach dominuje opisowa informacja zwrotna i rozmowa o postępach, a formalne stopnie wchodzą dopiero w wyższych klasach szkoły podstawowej.
Oceny w Szwecji są traktowane przede wszystkim jako podsumowanie opanowanych umiejętności, a nie narzędzie dyscypliny czy kary. Dlatego z zewnątrz może to wyglądać jak „szkoła bez ocen”, choć w praktyce uczeń jest cały czas oceniany – tylko w innej formie.
Od której klasy są oceny w szkołach w Szwecji?
W szwedzkich szkołach formalne stopnie (A–F) pojawiają się w wyższych klasach szkoły podstawowej, mniej więcej odpowiedniku polskich klas 6–8 (dokładny moment zależał od reform w danym roku). To wtedy oceny zaczynają mieć znaczenie przy rekrutacji do szkoły średniej.
W klasach młodszych dzieci otrzymują głównie opisową informację zwrotną – ustną i pisemną – a nauczyciele dokumentują ich postępy w odniesieniu do krajowych celów nauczania, ale bez wstawiania stopni do dziennika.
Jak wygląda system oceniania w Szwecji (skala ocen A–F)?
Szwedzka skala ocen w starszych klasach wygląda następująco:
Każdy stopień jest powiązany z jasno opisanymi kryteriami. Uczeń może zobaczyć, jakie konkretne umiejętności stoją za daną oceną i co musi poprawić, aby przejść np. z C na B.
Czym różni się ocenianie w Szwecji od oceniania w Polsce?
Najważniejsze różnice to moment wprowadzenia ocen i ich rola. W Polsce stopnie często pojawiają się już w klasach 1–3, natomiast w Szwecji w najmłodszych klasach skupia się na opisowej informacji zwrotnej, bez cyfr czy liter w dzienniku.
Druga różnica dotyczy podejścia: w Szwecji ocenianie ma przede wszystkim wspierać proces uczenia się (ocenianie kształtujące), a dopiero później – selekcję i rekrutację. Nauczyciele mają obowiązek regularnego informowania o postępach, ale niekoniecznie w formie liczbowych stopni.
Czy w szwedzkich szkołach są testy, kartkówki i sprawdziany?
Tak, w szwedzkich szkołach są testy, zadania pisemne, projekty i inne formy sprawdzania wiedzy. Różnica polega na tym, że nie każdy test kończy się od razu wpisaniem stopnia do dziennika, zwłaszcza w młodszych klasach.
Sprawdziany służą przede wszystkim do zebrania informacji o tym, co uczeń już potrafi, a co wymaga dalszej pracy. Wyniki są omawiane z uczniem i rodzicami, a nauczyciel na tej podstawie planuje dalsze wsparcie, zamiast koncentrować się wyłącznie na wystawieniu oceny.
Skąd wziął się mit o „szkole bez ocen” w Szwecji?
Mit wynika z połączenia kilku faktów: w młodszych klasach w Szwecji nie ma stopni, ocenianie ma formę opisową, a cały system jest nastawiony na dobrostan ucznia i równość szans. W polskich mediach i dyskusjach te elementy zostały uproszczone do hasła „Szwedzi nie mają ocen”.
W rzeczywistości szwedzkie prawo wyraźnie podkreśla wagę oceniania i monitorowania postępów. Zmienia się forma (opis zamiast cyfr) i czas wprowadzenia stopni, ale nie samo istnienie oceny jako stałego elementu procesu kształcenia.
Czy szwedzki model „późnych ocen” oznacza mniejszą presję na uczniów?
W pierwszych latach nauki presja związana z porównywaniem się poprzez stopnie jest rzeczywiście mniejsza, bo dzieci zamiast cyferek dostają opis tego, co już potrafią i nad czym powinny pracować. Mogą skupić się na treści i własnym tempie rozwoju.
Jednak w momencie wprowadzenia formalnych ocen pojawia się także element selekcji – stopnie mają wpływ na rekrutację do szkoły średniej, a młodzi ludzie odczuwają presję wyników. Szwedzki model nie likwiduje więc całkowicie stresu związanego z ocenami, ale stara się go odsunąć w czasie i lepiej przygotować uczniów na ten etap.






